Poprzedni mecz


4:0

13.04.2019 o 18:00

Następny mecz


-:-

20.04.2019 o 15:30


Thriller w Krakowie. Piast Gliwice 2:2 Wisła Kraków

W ramach przedostatniej kolejki sezonu zasadniczego Lotto Ekstraklasy, Piast musiał zmierzyć się na z wyjeździe krakowską Wisłą. Mecz rozpoczął się o godzinie 18, a jego głównym rozjemcą został Szymon Marciniak.

Od początku zarówno w szeregach Białej Gwiazdy i gliwickiego Piasta widać było zmęczenie sezonem, co przejawiało się wieloma prostymi błędami. Dodatkowo oba zespoły przystępowały do spotkania w mniej lub bardziej okrojonych składach. W jedenastce krakowian zabrakło między innymi Jakuba Błaszczykowskiego, Marcina Wasilewskiego, czy Łukasza Burligi, natomiast w drużynie przyjezdnych mecz na ławce zaczęli Tom Hateley Marcin Pietrowski.

Mecz w strugach deszczu zaczął się zdecydowanie lepiej dla gości, którzy bez większych problemów zamknęli rywali na ich połowie. Jednak nie licząc niecelnego strzału Tomka Jodłowca, to Wisła jako pierwsze zmroziła serca kibicom. W 9. minucie, po bardzo prostym błędzie Sedlara, dla którego (co było co jakiś czas widoczne) był to pierwszy występ po niemalże miesięcznej absencji. Do piłki na piątym metrze dopadł Kolar, któremu udało się ominąć Fero Placha i podać do wbiegającego Sławomira Peszki, Peszko… i mistrz od atmosfery tym razem myli się i pudłuje na pustą bramkę z najbliższej odległości. To powinno być 1:0 dla piłkarzy trenera Macieja Stolarczyka.

Od tego momentu wydawać by się mogło szczęście sprzyjało gliwiczanom. To już 18. minuta spotkania, rzut wolny daleko od bramki Wisły. Za daleko? Nie! Do piłki pewnie podbiega Patryka Dziczek, ta po jego nie najlepszym bądź, co bądź strzale ODBIJA SIĘ od rąk Mateusza Lisa i wpada do siatki. Bramka kuriozalna, ale gol to gol.

Gol, który jeszcze bardziej nakręcił Piasta. Przez następnych kilka minut piłka nie opuszczała połowy krakowian. Dryblował Valencia, uderzał Konczkowski, lecz to wszystko trwało zaledwie kilka chwil. Około 27. minuty zawodnicy trenera Fornalika zupełnie oddali pola Białej Gwieździe, co nie mogło i też nie skończyło się dobrze. Trzy minuty później po konsultacji z VARem sędzia Szymon Marciniak uznał, że Piotr Parzyszek zagrywał ręką w polu karnym i wskazał „na wapno”. Do strzału przymierza się Pietrzak. Kibice mający jeszcze w pamięci jego trafienie z jedenastki w poprzedniej kolejce są już pewni, że da swojej drużynie wyrównanie. Pietrzak bierze rozbieg, strzela i… Zapomnieli, że między słupkami stoi Frantisek Plach, który wyciągnął się jak struna i obronił już trzeci rzut karny tej wiosny, wybijając futbolówkę na rzut rożny. Radość gości była niestety przedwczesna, bo po tym właśnie cornerze piłkę głową do siatki skierował Matej Palcić i mieliśmy wyrównanie.

Od tamtej pory mecz stał się niebezpiecznie wyrównany. Obie drużyny przed przerwą stworzyły kilka ciekawych sytuacji, z czego najlepszą miał Konczi, który po prostopadłym zagraniu Valencii przegrał pojedynek 1 na 1 z golkiperem Wisły.

O ile pierwszą połowę można było nazwać wyrównaną ze wskazaniem na Piasta, druga toczyła się już zupełnie pod dyktando gospodarzy. To 48. minuta i bardzo szybki kontratak w ich wykonaniu. Wydawało się, że Mokwa bez problemu opanuje źle zagraną przez Peszkę piłkę, lecz ta gdzieś mu uciekła i trafiła pod nogi Kolara, który znalazł się sam na sam z bramkarzem Piasta, lecz nie pierwszy, nie ostatni raz Fero uratował nam skórę swoją znakomitą interwencją.

Wisła cisnęła, cisnęła aż w końcu dopięła swego. W 57. minucie kolejny rzut rożny, dośrodkowanie w drugie tempo, a do piłki przy krótkim słupku dopada… tak, to znów Matej Palcić, któremu drugi raz w tym spotkaniu udaje się zaskoczyć defensywę Piasta. Piasta, który zupełnie nie przypominał drużyny, która rozgromiła kilka kolejek temu Lecha Poznań. Piasta, który zaledwie dwie minuty później dopuszcza do kolejnej kontry Wisły, obrońcy rozstępują się jak Morze Czerwone przed Mojżeszem. Pierwszy strzał, obroniony przez Placha, drugi strzał, obroniony przez Placha, trzeci… Wpada do bramki, lecz przy nim Boguski był już na spalonym i gol na całe szczęście nie zostaje uznany.

Chociaż gra naszej Piastunki nie przekonywała, to serca zarówno fanatyków, którzy wybrali się za niebiesko-czerwonymi do Krakowa i tych, którzy mecz oglądali w TV wierzyły do ostatniej chwili. Bo Piast miał coś, czym Wisła nie mogła się poszczycić, znakomitą ławkę rezerwowych. W 70. minucie zmiany Króla Waldka w końcu zagrały. Dośrodkowanie Badii z narożnika boiska, zgranie Jodłowca i pewny strzał Papadopulosa, po którym futbolówka zrobiła dziurę między kolanami Mateusza Lisa i wpadła do siatki dając gliwiczanom upragnionego gola.

Do końca już tylko Piast próbował zgarnąć komplet punktów. Uderzał z dystansu Hateley, lecz minimalnie przestrzelił. Najbliżej skradnięcia całego show wieczoru był Patryk Dziczek, który bez zastanowienia huknął z 35 metrów pod poprzeczkę, i choć Mateusz Lis cały mecz wydawał się najmniej pewnym punktem w drużynie z Krakowa, to w tym kluczowym momencie popisał się znakomitą interwencją i przekreślił nadzieję niebiesko-czerwonych na wygraną.

Mecz zakończył się remisem. Remisem, który boli, ale który jest mimo wszystko zasłużony. Oba zespoły zagrały na bardzo wysokim poziomie i dla obu porażka nie byłaby sprawiedliwa. Lecz nie miejmy w pamięci tych gorszych dni, patrzmy w przyszłość, bo już za tydzień obowiązkiem każdego prawdziwego gliwiczanina jest przyjście na Okrzei 20, by wspierać Piasta w ostatnim meczu rundy zasadniczej z Koroną Kielce.

Kategoria: sport | Autor: | Data: 6 kwietnia 2019
avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Ekstraklasa

# Nazwa M. Pkt.
1 Lechia Gdańsk 30 60
2 Legia Warszawa 30 60
3 Piast Gliwice 30 53
4 Cracovia 30 48
5 Zagłębie Lubin 30 47
6 Jagiellonia 30 47
7 Pogoń Szczecin 30 43
8 Lech Poznań 30 42
14 Wisła Płock 30 30
15 Arka Gdynia 30 29
16 Zagłębie Sosnowiec 30 24

 

Szukaj

Polecamy

Archiwum

www.PiastGliwice.eu - Nieoficjalny serwis kibiców Piasta Gliwice. 2007-2018: Wszystkie prawa zastrzeżone
Projekt graficzny i wdrożenie: gleniu / Polityka prywatności.