Reklama:

Angielski: Chcę zacząć regularnie strzelać gole

Zaraz skończę 22 lata, więc czas rozwinąć skrzydła w Ekstraklasie. – powiedział młody napastnik Piasta.

foto: Łukasz Sobala / pressfocus

Latem 2015 roku Karol Angielski na stałe osiadł w Piaście. Wychowanek świętokrzyskiej Korony miał ciężki start przy Okrzei, bo ówczesny trener Niebiesko-Czerwonych z od samego początku nie widział dla niego miejsca w meczowej jedenastce. – Po sezonie w Śląsku miałem wiele telefonów od jego asystentów, że bardzo im na mnie zależy i chcieliby, żebym przyszedł. Obserwowali moje poczynania. Wyglądało to zachęcająco. Gdybym wtedy wiedział, jak to się potoczy, pewnie zostałbym we Wrocławiu. Przychodziłem do Piasta, w którym miałem mieć szansę. Niezbyt przychylnym okiem patrzył na młodych chłopaków, którzy dopiero wchodzili do składu. Trudno było go do siebie przekonać. – przyznaje Karol Angielski.

Były gracz wrocławian pod wodzą Radoslava Latala zaliczył niecałe pół godziny na boisku i postanowił spróbować swoich sił na niższym poziomie rozgrywek. Wiosną 2016 roku został wypożyczony do bydgoskiej Zawiszy. – Uznałem, że już najwyższy czas na regularną grę w seniorach, a skoro na razie nie jest to możliwe w Ekstraklasie, to chcę iść do I ligi. Mogłem zacząć regularnie grać i rozwijać się, a nie kopać w rezerwach czy być obserwatorem. – podkreślił zawodnik, który na w trykocie z ,,Zetką” na zaleczu Ekstraklasy zanotował swoje pierwsze, ligowe bramki w karierze.

Po zdobyciu przez Piastunki wicemistrzostwa Polski ,,Anglik” wciąż nie mógł liczyć na powrót do Gliwic. Kolejny raz wylądował w wojewódzkie Kujawsko-Pomorskim. Tym razem na zasadzie rocznego wypożyczenia zasilił szeregi pierwszoligowej Olimpii. – Chciałem pokazać sobie i innym, że zasługuję na poważną szansę w elicie. W Olimpii mocno się rozwinąłem. – powiedział niedawny snajper Zielono-Białych.

W Grudziądzu pochodzący z Kielc piłkarz radził sobie tak dobrze, że niemal został królem strzelców. Niestety pechowy uraz nie pozwolił mu na wywalczenie tego zaszczytnego tytułu. – W Olimpii trafiałem w co drugim meczu, a do końca sezonu pozostało aż siedem kolejek. Igor Angulo na koniec wyprzedził mnie tylko o trzy bramki. Grunt, że mogę dalej grać. Piłka jest całym moim życiem, jej wszystko podporządkowywałem. – oznajmił Angielski.

21-latek potwierdził również, że teraz wszystko z jego głową po wyjściu ze szpitala jest w porządku. – Na początku lekarze zalecili mi treningi w masce. Z dnia na dzień następowała poprawa, ale pierwsze sparingi były ciężkie. Maska przeszkadzała, do tego cały czas kazano mi uważać. Dopiero jak ją zdjąłem, coraz więcej uderzałem piłkę głową i w końcu o tym zapomniałem. Ale nie ukrywam, że jesienią mogło jeszcze coś w podświadomości siedzieć. Wmawiałem sobie, że już jest ok, ale rana była świeża, cały czas istniało ryzyko jej odnowienia. Dopiero podczas zimowych przygotowań w pełni poczułem, że ta blokada już zeszła i jadę bez tego obciążenia. Zdobyłem w sparingach parę bramek, odzyskałem pewność siebie. Szkoda tej kontuzji na koniec, trochę mnie wyhamowała – również w kontekście początku w Piaście po powrocie. – stwierdził jeden z bohaterów gliwiczan z wczorajszego meczu z Sandecją.

Angielskiemu u ,,Wdowca” też nie poszło zbyt dobrze. Były już szkoleniowiec górnośląskiej ekipy postąpił z młodzieżowcem prawie tak samo, jak jego czeski poprzednik. – Grałem na wypożyczeniu w Olimpii, dobrze mi szło, a trener Wdowczyk chyba nie obejrzał wtedy ani jednego meczu w moim wykonaniu. Można mnie było monitorować na bieżąco. Po powrocie do Piasta miałem z trenerem rozmowę przez telefon i mówił, żebym przyjechał, pokazał się. Byłem wtedy jeszcze świeżo po urazie twarzy, przez który straciłem końcówkę sezonu, co było pewnym utrudnieniem. Miałem rozpocząć treningi i wywalczyć sobie miejsce podczas okresu przygotowawczego. Parę dni przed końcem okienka odbyłem rozmowę z trenerem i wtedy powiedział wprost, żebym szukał sobie nowego klubu, bo u niego nie będę grał. Na odejście nie zgodzili się działacze. Dziwna sytuacja, bo trener mnie nie chciał, za to klub tak i miałem zostać, choć pojawiły się oferty z innych drużyn. Piast nie chciał jednak negocjować. Zapewniano, że będę potrzebny w klubie, a wyszło tak, że często byłem nawet poza kadrą meczową. Dopiero po przyjściu Waldemara Fornalika karta się odwróciła. Powiedział jasno, że będzie mnie potrzebował na wiosnę i będę grał u niego. Dziś cieszę się tym, że jestem zdrowy, że regularnie występuję, że coraz lepiej zaczynam się prezentować. Chcę się odwdzięczyć za zaufanie i pomóc utrzymać Piasta w Ekstraklasie. – zapowiedział ,,Anglik”.

Źródło: Weszło.com

Powiązane:

Karol Angielskiwywiad

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on VKPrint this page

Komentarze

Ankieta

Czy Konstantin Vassiljev powinien odejść z Piasta?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...
Kwiecień 2018
1. MIKE84 25
2. Borys 20
3. Mucha 18
4. konieczko18 17
5. krzys23345 16
6. dvlii 16
7. Dawidd2-d1 12
8. danielo39 11
9. piastunkaodlat 7
10. ZABA1975 7