Reklama:

Mateusz Mak: Czuję się bardzo dobrze

Na pytanie dziennikarza Przeglądu Sportowego o pobycie w Katalonii, piłkarz odpowiedział w swoim stylu – Bardzo dobrze, testy wypadły pomyślnie, FC Barcelona mnie chce, tylko Piast nie ma zamiaru mnie puszczać. Chodzi o pieniądze. Podobno Luis Enrique jest zdeterminowany, abym trafił do klubu mimo iż on odchodzi.

Rehabilitację miałem dwa razy dziennie. Rehabilitanci nauczyli mnie wielu rzeczy. Długo tam byłem, bo potrzeba było czasu. Nie będę ukrywał, że dobrze mi się tam mieszkało, bo Hiszpania mi odpowiada. Zwłaszcza zimą. Dużo witaminy D, bo słońca było w nadmiarze, a to także pomaga w dochodzeniu do formy. Miałem wsparcie najbliższych. Ze mną było kilku innych piłkarzy, którzy się rehabilitowali i grali m.in. na Cyprze. Zostałem świetnie przyjęty – opowiada Mateusz.

Czuję się bardzo dobrze. Codziennie trenuję z zespołem, ale wychodzę z nimi na rozgrzewki, a potem trenuję indywidualnie, gdy oni wykonują inne rzeczy wspólnie. Głównie skupiamy się na podbudowie tlenowej i czuciu piłki. To czego najwięcej mi brakowało. Ciągnie na boisko, ale coś mnie trzyma i słyszę głos: siedź jeszcze, poczekaj – dodał pomocnik Piasta.

Mateusz odniósł się do trudnej sytuacji swojego brata w Lechii Gdańsk. Może to dobry moment, aby Piast spróbował pozyskać drugiego z braci Maków?

Też dostaję takie sygnały od kibiców. Ja za niego nie mogę decydować. Jego sytuacja w Lechii nie jest taka, jakby sobie życzył. Tam jest spora rywalizacja, ale on się nie poddaje. Gdańszczanie walczą o mistrzostwo, czas na decyzję nadejdzie po sezonie.

Po meczu ze Śląskiem Wrocław spotkaliśmy Mateusza pod szatnią Piasta i zapytaliśmy kiedy planuje wrócić. Powiedział, że liczy na grę w Krakowie. Trzymamy kciuki!

Źródło: KatowickiSport.pl

Powiązane:

Mateusz MakMichał MakPiast Gliwice

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on VKPrint this page

Komentarze