Poprzedni mecz


1:2

31.08.2019 o 17:30

Następny mecz


-:-

16.09.2019 o 18:00


Nieczyste, nudne i słabe spotkanie. Z Warszawy wracamy bez punktów

W ten zimny grudniowy wieczór Piast Gliwice podejmował w Warszawie tamtejszą Legię.

Gospodarze od początku zdawali się być faworytami. W zespole Waldemara Fornalika zbrakło od początku pięciu ważnych graczy. Na domiar złego do tego grona w pierwszym kwadransie gry do tego grona dołączył wychwalany ostatnio Tomasz Jodłowiec. Były reprezentant Polski musiał opuścić murawę trzymając się za mięsień dwugłowy.

Spotkanie już na samym początku było zdominowane przez Wojskowych. CWKS utrzymywał się przy piłce i wygrywał prawie wszystkie pojedynki w powietrzu. Mimo tego na pierwszy celny strzał musieliśmy czekać do 20 minuty, za to gdy cios Legionistów nadszedł, okazał się zabójczo skuteczny. Po dosyć szczęśliwej akcji piłkę fantastycznie wyłożył do Kulenovicia Nagy. Młody napastnik Legii znalazł się sam na sam z Plachem, któremu nie pozostawił najmniejszych szans precyzyjnym uderzeniem po ziemi i mieliśmy 1:0.

Od tamtej pory niewiele zmieniło się w grze jednych i drugich. Piast pozwalał warszawiakom na wiele, samemu szukając swojej szansy w stałych fragmentach gry. Zagrozić bramce strzeżonej przez Majeckiego udało się dopiero na pięć minut przed końcem pierwszej połowy, kiedy to Hateley wrzucił w pole karne, jego dośrodkowanie zostało jednak wybite przez Jędrzejczyka. Dopadł do niej na przedpolu Jorge Felix i wstrzelił ją na główkę Sedlara. Jego strzał nie był niestety za słaby, by zaskoczyć młodego golkipera Legii.

Piłkarze zeszli do szatni po bardzo słabej pierwszej połowie. Dla Piastunek ten mecz oczywiście nie był jeszcze przegrany, ale patrząc na obecną dyspozycję defensorów ze stolicy przebieg spotkania nie napawał optymizmem.

Wyglądało na to, że Piastunki zwietrzyły jeszcze w tym spotkaniu szansę na uszczknięcia dla siebie punktu. Zaczęły się dłużej utrzymywać przy piłce. Brakowało jednak strzałów i zdawać by się mogło, odrobiny ryzyka. Hateley wrzucił w pole karne Legionistów mnóstwo piłek. Starali się rownież Felix, który w końcowym rozrachunku przebiegł ponad 11 kilometrów oraz Parzyszek, który prowokował wiele stałych fragmentów. Widocznie zabrakło mu towarzystwa kreatywnego piłkarza, jakim jest chociażby wykartkowany Valencia.

W momencie, w którym wydawało się, że GKS zdoła zmusić warszawiaków do błędu, Pietrowski popełnił w okolicach swojego pola karnego nie pierwszy w tym meczu błąd. W prostej sytuacji zagrał piłkę pod nogi Cafu. Ten wypuścił Damiana Szymańskiego, który zostawił za sobą całą defensywę niebiesko-czerwonych i podał piłkę do Carlitosa, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki przybijając gliwiczan.

Wynik 2:0 utrzymał się już do końca meczu, z którego Piastunki wróciły w fatalnych nastrojach. Chociaż wszelkie statystyki przed meczem nie przemawiały na korzyść gliwiczan, mieliśmy nadzieję na wywiezienie z trudnego terenu choć punktu. Widowisko nie zachwycało. Jedni i drudzy grali bardzo nieczysto. Nie należy załamywać się po tej wpadce i patrzeć naprzód, bo już piątek przywitamy przy Okrzei Jagiellonię Białystok. Na to spotkanie do jedenastki wrócą Kirkeskov, Dziczek, Papadopulos i Valencia. Nie wiadomo jeszcze, jak poważna okaże się kontuzja Tomka Jodłowca, ale już teraz jesteśmy w stanie na pewno powiedzieć, że przez kartki mecz z trybun będzie musiał oglądać Kuba Czerwiński ukarany niesłusznie w końcówce pechowego meczu z Legią.

Kategoria: sport | Autor: | Data: 15 grudnia 2018
avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Ekstraklasa

# Nazwa M. Pkt.
1 Śląsk Wrocław 7 15
2 Jagiellonia 7 14
3 Pogoń Szczecin 7 14
4 Cracovia 7 13
5 Legia Warszawa 6 13
6 Lech Poznań 7 11
7 Piast Gliwice 7 11
8 Wisła Kraków 7 10
14 Arka Gdynia 7 5
15 ŁKS Łódź 7 4
16 Korona Kielca 7 4

 

Szukaj

Polecamy

Archiwum

www.PiastGliwice.eu - Nieoficjalny serwis kibiców Piasta Gliwice. 2007-2018: Wszystkie prawa zastrzeżone
Projekt graficzny i wdrożenie: gleniu / Polityka prywatności.