Poprzedni mecz


0:3

30.11.2019 o 17:30

Następny mecz


-:-

03.12.2019 o 17:45


Piękne zwycięstwo i analiza kadry, czyli słów kilka o meczu z wicemistrzem

Za nami kolejny fenomenalny mecz przy Okrzei, kolejny raz ciężko jest powstrzymać emocje. W końcu nie codziennie odbywa się mecz mistrza z wicemistrzem. Naturalnym jest, że w takiej sytuacji mistrz będzie się starał zaznaczyć swoją dominację, a przeciwnik zmazać złe wrażenie z poprzedniego sezonu. W niedzielę 6. października realia boiskowe pokazały, kto sprostał lepiej swoim zadaniom. Piast będąc obiektywnie lepszy pokonał Legię Warszawa 2:0 po bramkach Pio-Pio-Piotrka Parzyszka i niezawodnego Jorge Felixa. Teraz, gdy emocje nieco opadły, rzućmy okiem na sam mecz i na to, co po nim.

Mistrz jest tylko jeden
Choć wciąż cieszymy się zeszłorocznym triumfem, należy niestety zauważyć, że pod wieloma względami poprzedni sezon przyćmiewa obecne rozgrywki. Czy to jest powód do smutku? Nie, to jest piłka nożna, raz jest lepiej, a raz gorzej, a najważniejsze jest, by wychodzić obronną ręką w kryzysowych sytuacjach. Z takim nastawieniem należy podejść do wczorajszego spotkania, w którym pokazaliśmy kilku zarozumiałym osobom, że to wciąż ten sam zespół, który w sezonie 2018/19 rzucił całą ligę na kolana. Jeżeli warszawiacy zapomnieli o naszej ostatniej wizycie przy Łazienkowskiej, to odwiedziny w Gliwicach powinny jeszcze lepiej zapaść im w pamięć. W pierwszej połowie mecz był bardzo wyrównany i ciężko było wskazać faworyta. Z mini-zawałem mieliśmy do czynienia w 32 minucie, kiedy to Novikovas nie trafił z najbliższej odległości. Druga połowa jednak toczyła się już zupełnie pod dyktando mistrzów Polski. Pierwszy raz za sprawą potężnego strzału Piotra Parzyszka piłka wylądowała w siatce około 55 minuty, a „kropkę nad i” w 68 minucie postawił Jorge Felix, kpiąc z całej linii defensywnej Legii i przerzucając piłkę nad Radosławem Majeckim. Krótko mówiąc, zrobiliśmy to, co do nas należało – pokazaliśmy klasę. Może dla niektórych będzie to lekcja. Lekcja o tym, że nikt nie pokłoni się przed „wielką Legią”, jeżeli ta nie będzie prezentować poziomu.

Pomeczowy przegląd kadry
Za nami wspaniałe zwycięstwo, przed nami przerwa na reprezentacje. Zdaje się, że to dobry moment na szybki rzut oka na kadrę mistrzów Polski. Nie będzie kłamstwem stwierdzenie, że cały czas mamy w drużynie szpital i trener Fornalik szybko pozbawiony został kilku kluczowych zawodników. Na szczęście do zdrowia wracają już Martin Konczkowski i Marcin Pietrowski, którzy cały czas pracują, by wrócić do najlepszej dyspozycji. Złą wiadomością jest to, że od takiego stanu rzeczy daleki jest ciągle Kuba Czerwiński, nie mówiąc już o Danim Aquino, o którym wszyscy już chyba zdążyli zapomnieć. Spójrzmy, jak z tyloma wykluczeniami poradził sobie Waldek King. Po 11 kolejkach PKO Ekstraklasy Piast zajmuje 7. miejsce z notą 18 punktów, co za tym idzie, brakuje mu tylko czterech oczek do zasiadającej na fotelu lidera Pogoni Szczecin. Jak się to ma do kadry? Przejdźmy do poszczególnych formacji.

Bramka: Tutaj nie ma żadnych rewolucji. Między słupkami rządzi i dzieli Fero Plach z meczu na mecz udowadniając, że nagroda bramkarza roku nie trafiła do niego bez powodu.

Obrona: I szansa Malarczyka. Cóż piłka nożna jest bezwzględna i porażka jednych, okazuje się być triumfem kogoś innego. Czerwo zmaga się z kontuzją, Huk nie do końca się sprawdził, z tego właśnie powstała mieszanka wybuchowa Malarczyka i Koruna, tworząca naszą „ścianę” dwóch środkowych obrońców. Jeszcze jakiś czas temu nikt nikt by tego nie przypuszczał, ale ta dwójka, jak okazało się podczas pojedynku z Legią, w jakiś szalony sposób się uzupełnia i tworzy dobrą, solidną linię. Cokolwiek by nie mówić, w środku napastnicy stołecznego klubu nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, a duet dobrze radził sobie także z większością dośrodkowań. Do tego boki obrony, które chyba można bezpiecznie nazwać jednymi z najlepszych w całej lidze. Z jednej strony znakomity zawsze Mikkel Kirkeskov, a z drugiej nasz Iron Man, Bartek Rymaniak, który jest wszędzie, cały mecz biega, walczy i uzupełnia każdą lukę we wszystkich formacjach.

Pomoc: Druga linia w Piaście zawsze należała do mocnych. Tym razem trenerowi udało się użyć takiej formacji, by zmieścić prawie wszystkich kluczowych pomocników i skrzydłowych. W wyjściowej jedenastce pojawili się zarówno Patryk Sokołowski, Sebastian Milewski, Tom Hateley i Gerard Badia, a na to wszystko znalazło się jeszcze miejsce dla wysuniętego do przodu Jorge Felixa. Cieszy forma Badii i Hateleya, ale skupmy się chwilowo na młodzieży. Sokół, zeszłoroczny zmiennik regularnie gra teraz w pierwszym składzie. Przyjrzeliśmy się jego występowi z Legią i okazało się, że pasuje tam, jak ulał. Zbiega do tyłu, dając miejsce obrońcom, angażuje się w ofensywie, walczy, blokuje, istny człowiek orkiestra. Jeśli tylko uda mu się utrzymać formę, ma szansę stać się drugim Dziczkiem. A Milewski? Cóż, wczoraj na skrzydle pokazał, że i tam może grać, zwieńczając swój niezły występ asystą. Zostawmy jednak chwilowo tych panów, bo na nich postaramy się przeznaczyć osobny artykuł.

Atak: A jak tam nasze armaty? Można by tu napisać o nich wiele bluźnierstw i narzekań, ale jako że patrzymy na to przez pryzmat meczu z Legią, to nie da się powiedzieć nic złego. Zarówno Pio Pio, jak i Jorge Felix zamknęli usta hejterom wytrącając im jakiejkolwiek argumenty. Przyjmijmy więc, że z nimi, Tuszkiem i Alvesem na ławce póki co możemy czuć się silni. Ciekawe słowa padły jednak z ust Piotrka Parzyszka, w pomeczowym wywiadzie dla serwisu sportowego Piasta Gliwice. Powiedział on, że czekał na tę bramkę, wiedział, że w ostatnich meczach zmarnował 5/6 setek i czuł, że coś jest nie tak. Można powiedzieć, że go to nakręciło i w walce z wicemistrzem skupił się na trafieniu do siatki, co udało mu się z dosyć bądź, co bądź trudnej pozycji. Nasz napastnik odniósł się również do swojego przydomka „Pio Pio”, skromnie twierdząc, że jest tylko jeden Pio Pio i gra w Milanie, aczkolwiek dla nas, po sporej suszy w ataku, Parzyszek w formie był jak Piątek dla Milanu, dlatego uważamy, że ksywka jest jak najbardziej na miejscu.

Co dalej?
Odnieśliśmy zwycięstwo, wygraliśmy bitwę, ważną pod względem zarówno strategicznym, jak i psychologicznym. Jednak wojna nadal trwa. Po 11 kolejkach plasujemy się na dobrym 7. miejscu i gonimy czołówkę. Z jednej strony szkoda, iż przerwa nadchodzi akurat w takim momencie, kiedy jesteśmy w gazie i na dobrym torze, by dopaść w końcu pierwszą czwórkę. Z drugiej strony może ta chwila wytchnienia wyjdzie na dobre naszym chłopakom. Dostaliśmy czas na przeanalizowanie plusów i minusów ostatnich spotkań i na wyciągnięcie wniosków. Od naszej kadry zależy, jak go wykorzystają. Dla nas kibiców, jedyne co w tej chwili się liczy to data 18.10 i mecz wyjazdowy z Białą Gwiazdą. Zawitajmy do Krakowa w mistrzowskim stylu! Więcej informacji wkrótce. 

Kategoria: sport | Autor: | Data: 7 października 2019
avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Ekstraklasa

# Nazwa M. Pkt.
1 Śląsk Wrocław 17 33
2 Pogoń Szczecin 17 32
3 Legia Warszawa 17 32
4 Cracovia 17 30
5 Piast Gliwice 17 28
6 Lechia Gdańsk 17 27
7 Wisła Płock 17 27
8 Lech Poznań 17 26
14 Korona Kielce 17 14
15 ŁKS Łódź 17 14
16 Wisła Kraków 17 11

Szukaj

Polecamy

Archiwum

www.PiastGliwice.eu - Nieoficjalny serwis kibiców Piasta Gliwice. 2007-2018: Wszystkie prawa zastrzeżone
Projekt graficzny i wdrożenie: gleniu / Polityka prywatności.