Reklama:

Relacja z czerwcowych wyjazdów na BATE

Zgodnie z naszymi zapowiedziami, które były również na stronce, postanowiliśmy wspomóc naszych Braci z BATE w meczach Vysshaja Ligi po zakończeniu naszego sezonu.

Wstępnie planowaliśmy pojechać na mecz BATE-Torpedo Zodino, niestety ten mecz wypadł we wtorek, więc korzystając z czerwcowego dłuższego weekendu już w środę wyruszamy w trasę. Podróż jak to podróż, dużo śmiechu i nieoczekiwanych sytuacji przez opóźnienie jednego pociągu już prawie mogliśmy naszą wyprawę zakończyć. Na szczęście w Warszawie przytrzymano nam pociąg Kolei Mazowieckich i z przesiadkami dojechaliśmy do Terespola praktycznie na ostatnią chwilę 🙂 ale gdy już siedzieliśmy w pociągu do Brześcia, emocje związane z podróżą opadły, a martwiliśmy się czy teraz przekroczymy granice w komplecie… (przez złośliwości losu, na wyprawę nie mógł pojechać nasz kolega, który wszystko miał już załatwione…. Droopy Trzymaj Się !!! PDW !!!). Na szczęście pozostała część załogi przekroczyła granicę 🙂 W Brześciu jesteśmy bardzo miło zaskoczeni – przyjechało po nas dwóch fanatyków BATE (350 km pociągiem). Mieli dla nas bilety, prowiant w formie ciekłej i stałej i wszystko co potrzeba na taką podróż. To naprawdę bardzo miłe, dziękujemy serdecznie!!!

W Mińsku przesiadamy się do kolejki podmiejskiej i dołącza jeszcze jeden kolega z zapasem alkoholu 🙂 i jedziemy do Borysova… tam czekają już na nas chłopaki i autami jedziemy do wynajętej dla nas komfortowej willi… Szybki prysznic i zabierają nas na miasto do wynajętego baru, gdzie jest specjalnie dla nas przygotowana kolacja, która trwała do późnych godzin nocnych. Zostaliśmy odwiezieni na kwaterę już w stanie mocno wskazującym, a impreza przeniosła się do naszej willi i trwała do białego rana, co później stanie się przyczyna kolejnych przygód.

Rano zostajemy zebrani na miejsce zbiorki i szok… do autokaru obok kierowcy ładuje się policjant (tak tam mają) i jedzie jako pilot 😀 Dostaje porcję pozdrowień i  przez całą trasę nie obraca się by spojrzeć za siebie… W autokarze jak to w autokarze – wesoło. Skład mieszany: wiekowi pikniki, młodzież jak i kilkunastu goszczących nas chłopaków ze sportowej ekipy BATE.

Pierwszy postój to Zoo park ze zwierzętami Puszczy Białowieskiej 😉 gdzie nasz kolega bardzo chciał przebić piątkę niedźwiedziowi, lecz został powstrzymany przez chłopaków z BATE 🙂

Po oglądnięciu wszystkich żbików, orłów, rysiów, wilków i czego tam jeszcze nie było ładujemy się do autokaru… Po jakimś czasie kolejny postój przy jakimś bunkrze z linii Stalina, w którym w 1941 roku bronił się 21 dni… Coś a la nasz fort Wędrowiec w Węgierskiej Górce… Większość jednak wybiera ochłodę w pobliskim jeziorku… 🙂 Po chwili ochłody ruszamy w dalsza drogę do Połocka, jednego z najstarszych miast na Białorusi, gdzie zwiedzamy sobór św. Zofii i życzymy szczęścia młodej ormiańskiej parze, która brała tam ślub 🙂 Niektórzy zażywają kąpieli w Nurcie Dźwiny. W Połocku, w letnim ogrodzie restauracji zostajemy zaproszeni przez naszych przyjaciół na obiad, gdzie posilamy się w przyjaznej atmosferze, przy zgodowych przyśpiewkach i brzdęku stukanych kufli i kieliszków 🙂

Po posiłku jedziemy już do Nowopołocka. Wchodzimy głównym wejściem. Między Naftanem, a BATE panują neutralne stosunki, choć parę lat temu doszło do spotkania na leśnej polanie miedzy BATE buzzoters, a Nowopołocka Gromnica…

Kibiców BATE w sektorze ok. 70 + 4 PIAST, co na piątek jest nawet dobrym wynikiem… z nieba lał się żar. Młyn Nowopołocka to ok. 20 dzieci z jakimiś flagami, my sobie chodzimy po ich stadionie jak chcemy. W przerwie nawet wychodzimy na miasto by kupić coś do picia i bezproblemowo wracamy… 🙂

BATE wygrywa 3-0. Podczas powrotu przy znanym już nam bunkrze robimy sobie postój i grilla… w Borysowie czekają na nas już chłopaki, którzy chcą nas zabrać na miasto, jednak decydujemy się na odświeżenie, więc całą ekipa jedziemy do naszej kwatery (m.in. sprawdzamy, że można jechać w dziesięć osób BMW7) taka ilość gości nie spodobała się właścicielowi kwatery który lekko dostaje, a my dostajemy eksmisje na bruk w środku nocy… ale dzięki naszym Przyjaciołom robimy im nocną wizytę w ich rodzinnych domach. Wiadomo – żony nie były ucieszone z nieoczekiwanej wizyty nad ranem, ale dzięki Rusłanowi, Dzusowi i Zenii mamy dach nad głową i możemy się chwilę przekimać !!!

Uroczym żonom naszych przyjaciół dziękujemy za gościnę i przepraszamy za kłopoty. Co złego to nie My 🙂

W niedzielę rano jedziemy z inną ekipą kibiców BATE na piłkę plażową do Witebska, gdzie byliśmy również rok temu i podobnie jak w zeszłym roku BATE wygrało, a atmosfera była fantastyczna. Oczywiście były flagi na kijkach i pirotechnika – race i świece dymne, czyli wszystko co trzeba. Po spotkaniu zahaczamy o knajpę, w której się posilamy i wracamy do Borysova. Wieczorem mamy pociąg. Przyszło nas pożegnać około 30 osób. Dostajemy ciekawe prezenty, w tym jeden dla Wszystkich kibiców Piasta 🙂 prowiant na drogę oraz bilety na sypialne kuszetki ( dziękujemy serdecznie Alex ! ) w poniedziałek ok. 17 meldujemy się w Gliwicach, a już w sobotę wieczorem wybieramy się kolejny raz z wizyta na Białoruś, tym razem do Grodna 🙂 Mecz w Grodnie jest w niedzielę i my też w niedzielę rano pojawiamy się w Grodnie, ale niestety jeszcze po polskiej stronie granicy dochodzi do nas smutna wiadomość o śmierci naszego kolegi „Rekina”. Na samej granicy meldujemy się jako jedyni. Jesteśmy sprawdzani przez psa (czworonożnego). Oczywiście wszyscy w komplecie przechodzimy granice. Grodno to piękne miasto, nijak ma się do naszych informacji o Białorusi serwowanych w naszej TV, tym bardziej samemu można sprawdzić, gdyż do Grodna nie potrzeba wiz, tylko taki voucher z biura podróży, który kosztuje 50 złotych, lecz możliwe jest tylko przejście granicy autokarem lub autem… Nasi Bracia odbierają nas o umówionej porze i idziemy na miasto gdzie min. zwiedzamy Cerkiew jak i muzeum w grodzieńskim zamku, gdzie są ciekawe panoramy z pierwszej, drugiej wojny światowej, a także z wojny w Afganistanie, w której poległo 71 osób z województwa Grodzieńskiego. Robimy sobie zdjęcia pod domem i pomnikiem Elizy Orzeszkowej, której to powieść nad Niemnem była mottem wyjazdu 🙂 Czas do meczu spędzamy właśnie w restauracji Nad Niemnem. Zwiedzamy również starówkę i ciekawy lokal gastronomiczny. Dziękujemy za oprowadzanie i wcielenie się w rolę przewodników naszym Braciom z BATE !! Na sektorze w Grodnie melduję się 80 kibiców z BATE + pięciu Gliwiczan, a właściwie czterech Gliwiczan i jedna Gliwiczanka. Bracia z BATE upamiętniają Rekina transparentem ŚP REKIN. Zdjęcie z tęczą robi naprawdę wrażenie i ma moc… niestety przez Grodno przechodzi oberwanie chmury, dlatego pozostały czas po meczu spędzamy z przyjaciółmi w London Pubie, przy ciepłej angielskiej herbacie, a tylko najwięksi wojownicy dalej piją piwo 🙂 Chłopaki odprowadzają nas na nasz nocny środek lokomocji i po przesiadce w Warszawie i małych przygodach 😉 jesteśmy wszyscy w Gliwicach po dwunastej… Dziękujemy wszystkim osobom, które spotkaliśmy na swojej drodze i które dołożyły wszelkich starań, by nasz pobyt na Białorusi był nie zapomniany. Pozdrawiamy Was Wszystkich i do zobaczenia !! BATE& PIAST NAWSIEGDA!! BATE&PIAST NA ZAWSZE!

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on VKPrint this page

Komentarze