Reklama:

Relacja ze Szczecina: Syberiada Piast

Za nami jeden z najzimniejszych wyjazdów w ostatnich latach. W ciągu 23h przemierzyliśmy za Piastem ponad tysiąc kilometrów. Całe szczęście mieliśmy powody, żeby wracać w dobrych humorach.

Szczecin-zdobyty

W naszą tradycyjną już, zimową podróż do Szczecina wyruszamy pociągiem rejsowym parę minut po godzinie 4 rano. Zbiórkę na mecz wyznaczyliśmy na pół godziny wcześniej. Całe szczęście w pociągu każdy mógł znaleźć dla siebie miejsce siedzące. W końcu PKP udostępniła nam 3 wagony.

Podróż na mecz przebiegła w spokojniej atmosferze. Po drodze we Wrocławiu mieliśmy zaplanowaną przesiadkę, ale nie musieliśmy zmieniać swoich miejsc, bo nasze wagony zostały przeczepione. Całą trasę towarzyszyli nam stróże prawa…

Na miejscu meldujemy się kilkanaście minut po godzinie 13. W Szczecinie-Dąbie przywitała nas zima jak tuż przed Bożym Narodzeniem. Co prawda Mikołaja i sań nie było, ale czekał na nas porządny zastęp ?reniferów? z Rudolfem na czele. Tylko czemu wszyscy byli ubrani na czarno? Dodatkowo z naszego przybycia była prawdopodobnie relacja w Polsat News, jednak premii dla pani reporter nie będzie, bo na żaden wywiad nie miała co liczyć. Następnie zostaliśmy przetrzepani przez owe ?renifery?, którym wystawały tylko nosy oraz zapakowani do podstawionego busa i zawiezieni na stadion. Od razu zauważyliśmy, że Szczecin wykorzystał już wszystkie fundusze na odśnieżanie.

Na stadion wszyscy co chcieli i nie straszny był im mróz weszli przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Parę osób zrezygnowało od razu lub w trakcie pierwszej połowy i wróciło do busa. Tuż po pierwszym gwizdkiem sędziego zaznaczamy swoją obecność na trybunach i w spokoju podziwiamy poczynania naszych piłkarzy. Tuż przed końcem pierwszej połowy radość w sektorze gości wywołała bramka Tomasa Decekala ? czeskiej odpowiedzi na Ibrahimovicia, a nie jak niektóre serwisy podają czeskiego Ibrahimovicia. Druga połowa wyglądała dosłownie jak pierwsza czyli piłki nie było praktycznie wcale widać. Trybuny po raz kolejny uciszył Docekal i mogliśmy z kompletem punktów wracać do Gliwic. Do ostatnim gwizdku rozjemcy spotkania nasi piłkarze podchodzą podziękować nam za przybycie, a do klatki ląduje koszulka Jana Polaka.

Gospodarze tworzą młyn w kształcie swojego herbu, czyli im wyżej tym szerszy. Ogólnie dopingowało ich ok. 300 a z czasem liczebność stopniała do ok. 200. Doping ze strony Pogoni raczej dobry, ale za to repertuar dosyć ubogi i oklepany. Na płocie wywieszają 6 flag, a w drugiej połowie prezentują oprawę, na którą składała się sektorówka w kształcie herbu oraz kilkanaście machajek w barwach.

Po spotkaniu jesteśmy trzymani jeszcze kilka minut w klatce, a następnie pakujemy się do podstawionego autokaru i jedziemy tym razem na dworzec główny i ładujemy się do paru przysługujących nam przedziałów. Tu po raz pierwszy przekonaliśmy się o wybitnych zdolnościach matematycznych wiadomych służb, które przez kilkanaście minut starały się nas policzyć i za każdym razem im to nie wychodziło. Warto zwrócić uwagę na to, że wszyscy z nas siedzieli i się nie poruszali i tak to w przedziale, w którym siedziało dziewięć osób za każdym razem było według nich znajdowała się ósemka. W końcu trudna sztuka się udała za pomocą kalkulatora.

Okazało się, że szczecińska policja jest strasznie wyczulona dosłownie na wszystko i zaczęła rozdawać mandaty na prawo i lewo. Na koniec usłyszeliśmy doniosły krzyk z drugiego końca wagonu ? Andrzejuuu!? Masz jeszcze kwityyy!?

Na jednym z postojów została namierzona konfidentka przez jednego z wyjazdowiczów i momentalnie została przez niego upomniana, że nie wolno skarżyć, a tym bardziej pokazywać palcem. Została także powiadomiona jaką książkę powinna przeczytać. W końcu przyznała się do błędu i przeprosiła. Resztę przedziału trzeba było zbierać z podłogi.

W Poznaniu mieliśmy zaplanowana pierwszą przesiadkę, gdzie zapakowali nas do kompletnie lodowatego wagonu, w którym nie działało ogrzewanie, a było zimno jak cholera. Sami przekonaliśmy się co to znaczy Syberia do tego stopnia, że podczas postojów otwieraliśmy okna, żeby trochę ?ciepłego? powietrza wpadło do środka. Pomimo tego, że wcześniejsze wagony praktycznie były puste to dzielni służbiście nie pozwolili nam się przemieszczać. Wiadomo ? straszni kibole, których prawa nie obowiązują. Całe szczęście awaria została naprawiona we Wrocławiu i resztę drogi pokonaliśmy już w lepszych warunkach.

 

Widzów: 3 000 (40)

Doping gospodarzy: 7/10

Flagi gospodarze: 6

Doping gości: 1/10

Flagi goście: brak

 

Liczba dnia: 1 600 ? na taką kwotę zostały wystawione mandaty dla jednego z wyjazdowiczów na trasie Szczecin-Poznań. Powód? Oczywiste zagrożenia życia tj. palenie papierosów, picie piwa (jednego!), tamowanie ciągów komunikacyjnych, nie stosowanie się do zaleceń odpowiednich służb, nie wylegitymowanie się po raz kolejny w ciągu paru minut itp. Ogólnie na naszą grupę zostało nałożonych mandatów na ok. 4 tys. zł.

Naj(nie)szczęśliwszy człowiek: taksówkarz z Leszna, zaopatrzył się w 40 piw.

Powiązane:

Piast GliwicePogoń Szczecin

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on VKPrint this page

Komentarze

Poprzedni
PIAST
PIAST
1
DOM
Cracovia
Cracovia
O
Następny
Pogoń
Pogoń
?
WYJAZD
PIAST
PIAST
?
Listopad
1. ziombar 13
2. MIKE84 12
3. Borys 11
4. Niebrzyd96 11
5. Bombel_89 10
Październik
1. Mucha 35
2. piastunkaodlat 28
3. Borys 25