Reklama:

Wygrywamy w derbach 3:0!

Mecz do 73. minuty był fatalnym widowiskiem. Później nastąpiła diametralna zmiana. Mraz dośrodkował w swoim stylu, a Oleksy pokonał swojego bramkarza…

W pierwszej połowie oglądaliśmy średnio atrakcyjny mecz. Byliśmy świadkami wielu niedokładnych podań i częstych przerw w grze. Odnieśliśmy wrażenie, że sędzia Gil chciał być skrupulatny aż za bardzo… Najlepszą okazję wypracował Jankowski, po dośrodkowaniu Badii. Były napastnik Ruchu nie zdołał jednak pokonać bramkarza „Niebieskich”. Ruch odpowiedział również jedną, groźną okazją, a dokładniej celnym strzałem z dystansu Trojaka. Szmatuła jednak nie miał problemów z interwencją. Jeszcze w pierwszej połowie trener Wdowczyk ściągnął Mójtę i wprowadził Mraza.

Po przerwie na boisku zameldował się Gojko. Wychowanek Piasta zmienił Koruna. Widać było, że piłkarzom z Gliwic zależało, ale bardzo często tracili w głupi sposób piłkę. Pierwsza, znakomita sytuacja Piasta w drugiej połowie miała miejsce w 67. minucie. Mraz wyłożył piłkę do Gojki, ale młody wychowanek „Niebiesko-Czerwonych” pomylił się nieznacznie. Kilkadziesiąt minut później Moneta minimalnie chybił z rzutu wolnego. W 73. minucie Mraz dośrodkował w swoim stylu w pole karne Ruchu. Piłka ostatecznie odbiła się od Oleksego i wpadła do bramki gospodarzy. Minęły dwie minuty i Piast za sprawą Badii podwyższył prowadzenie. Hiszpan znakomicie opanował futbolówkę zagraną przez Sekulskiego i uderzył nie do obrony. Dwie minuty przed regulaminowym zakończeniem meczu Gojko urwał się obronie Ruchu i znakomicie dośrodkował w pole karne. Tam znalazł się Hebert. Brazylijczyk głową pokonał Hrdlickę.

To Piast przyzwyczaił wszystkich do utraty goli w samej końcówce. Tym razem było inaczej. W ciągu ostatnich 20 minut „Niebiesko-Czerwoni” pokonali bramkarza Ruchu trzykrotnie. Piast po tym spotkaniu awansował na 11 pozycję i jest realnie blisko utrzymania.

Powiązane:

Piast GliwiceRuch Chorzów

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on VKPrint this page

Komentarze